Namiestnik Komorowski walczy o głosy dla PO

Wrz 17, 2011   //   by Bartosz Józwiak   //   Blog, Komentarze, Publicystyka  //  Brak komentarzy

Bronisław Komorowski, rozpoczął kampanię zachęcającą do wzięcia udziału w wyborach. Angażując się w tą kampanię, usiłuje nam jednocześnie wmówić, iż działa na rzecz jakości demokracji. Cóż, dawno nie słyszałem bardziej grubymi nićmi szytej intrygi. To już poziom szycia wręcz linami okrętowymi.

Jasno przecież wiadomo, wszem i wobec, że im większa frekwencja, tym bardziej wzrastają szanse na sukces PO. To, to ugrupowanie ma najwięcej elektoratu przypadkowego (takiego, który udaje się złapać tanimi i płytkimi hasłami), bez którego są wyborczo słabi. Jeśli dodatkowo, tą kuriozalną wypowiedź Pana Komorowskiego, zestawić z tym, iż sondaże pokazują utratę poparcia przez PO, jasno zobaczymy prawdziwy cel tego panicznego apelu. Czego jednak oczekiwać. Parafrazując złotoustą wypowiedź samego zainteresowanego, powiem: „jaki intrygant, taka intryga”.

Bronisław Komorowski nie tylko sobie wystawia fatalne świadectwo, próbując tak kombinować, ale jednocześnie obraża Polaków, myśląc, że w tak naciągany i żenujący sposób zwiedzie ich na manowce. Nie po raz pierwszy obraża on naszą inteligencję. Może by zatem zaczął Polaków postrzegać inaczej, niż przez własny pryzmat.
Pomijam już zupełnie fakt, iż myślenie, że jakość demokracji jest zależna od frekwencji wyborczej, zasługuje na wpisanie do księgi głupstw stulecia. Zalecam czasem trochę pomyśleć, zanim się coś powie. A Pan Namiestnik, powinien mocno wpoić sobie zasadę, że „milczenie jest złotem”. W jego przypadku nadzieją na zachowanie resztek twarzy. Gdyby jednak mnie ktoś pytał, to mimo, iż nie lubię demokracji, powiedziałbym, że największym jej zagrożeniem jest właśnie Pan Komorowski i PO z ich stylem uprawiania „postpolityki”. A jednym z większych dowodów na jej upodlenie, są spotkania prominentnych członków PO z dziwnymi biznesmenami (niekiedy w cmentarnej scenerii). Oby to był symbol pogrzebu i tego systemu i PO.

dr Bartosz Józwiak
prezes Unii Polityki Realnej

Skomentuj