Jestem Panu dozgonnie wdzięczny Panie Premierze!

Paź 12, 2011   //   by Bartosz Józwiak   //   Blog, Komentarze  //  Brak komentarzy

Już się obawiałem, że nie daj Boże Pan Premier pójdzie po rozum do głowy, porozmawia z kimś mądrym, stanie z boku i choć raz trzeźwo oceni sytuację, a w konsekwencji przemebluje natychmiast swój gabinet. Bałem się strasznie, bo stracić tak wdzięczne postacie do opisywania, jak większość jego ministrów, to dla osoby komentującej scenę polityczną niebywała strata.

Ale na całe szczęście opadł już wyborczy kurz, wyborcy po raz kolejny dali się złapać na lep nierealnych obietnic i Pan Premier uznał, że napracował się aż nad to (myślę, że teraz potrzeba mu 4 lat odpoczynku; a co zasłużył nasz pracuś), musiał zajmować się tą paskudną polityką, tym obrzydliwym rządzeniem. Radośnie więc postanowił zostawić wszystko po staremu (racja przecież żadna zmiana w przypadku jego oraz PO i tak nic nie da) i zapewne spokojnie pójść pokopać piłeczkę. To jest prawdziwe wyzwanie dla mężczyzny! A do tego można ciągle nosić krótkie spodnie.

Jestem Panu Panie Premierze dozgonnie wdzięczny. Bo czy Pan coś w rządzie zmieni czy nie, Polskę i tak spokojnie zarżniecie (nie ma obaw), a po takich zmianach, zamiast niebywale wdzięcznych, dla komentatorów, wirtuozów niszczenia i destrukcji, jak: „spółdzielca” Grabarczyk Cezary, specjalistka od archeologicznych badań wykopaliskowych w Smoleńsku i złotousta tłumaczka sprawy kolejek u lekarzy Kopacz Ewa (myślę, że Premier lubi ją za nazwisko – kojarzy mu się zapewne z elementem jego ulubionego zajęcia, czyli kopania piłki; aj, miałem już o tej osobniczce nigdy nie pisać; krótka pamięć), najczarniejszy sen naszych dzieci – Hall Katarzyna, jedyna w świecie genialna reformatorka nauki i szkolnictwa wyższego, po przez pozbawianie ich dostępu do pieniędzy oraz biurokratyzowanie struktury – Kudrycka Barbara (ponoć nawet profesor), najbardziej kreatywny księgowy Świata – Rostowski Jacek (lepszy od Salomona, gdyż tamten z pustego nalać nie umiał, a jak słucha się deklaracji PO, to jednak Boski Vincent umie i tego dokonać) itd., mogliby zastąpić jacyś tandetni jak też nie wyrafinowani rzemieślnicy od psucia państwa i czego tam jeszcze się da. Toż to byłaby wielka smuta. Zero finezji.

A tak cyrk gra dalej, lud się śmieje, póki jest „wurst” na grillu, póki jest wino z Biłgoraju, a i konopie będą uwolnione (żeby się w areszcie zgadzało, to zaaresztuje się papierosy), co tam jutro, póki życia, chwytaj dzień … I tylko w tych swoich tańcach, swawolach, nie zauważają, że kraj już dogorywa (śpiewał o tym Jacek Kaczmarski). Historia lubi zatoczyć koło.

dr Bartosz Józwiak
prezes Unii Polityki Realnej

Skomentuj