Może to dobry znak?

Gru 14, 2011   //   by Bartosz Józwiak   //   Artykuły, Blog, Publicystyka  //  Brak komentarzy

​Z czwartkowej debaty zorganizowanej przez studentów politologii UW, obok sprawy, o której pisałem wcześniej, została mi jeszcze jedna obserwacja. Może dość skromna i na tym etapie nie warta tego, aby wiązać z nią jakieś szersze nadzieje, ale jednak warta wspomnienia. Otóż w pewnym momencie debata trochę wymknęła się z ram przewidzianych dla niej przez organizatorów i zamiast dyskusji pomiędzy studentami a politykami, wywiązała się wewnętrzna debata polityków.

Patrząc na nią z perspektywy kilku dni, dostrzegam pewien budzący nadzieję obraz. Otóż szeroko pojęta prawica, reprezentowana przez Panią Elżbietę Jakubiak z PJN, Pana Janusza Korwin-Mikke z KNP i moja skromną osobę z UPR, w zasadzie mimo pewnych różnic w poglądach na UE i diagnozach dla Polski, w zasadzie zgadzała się co do fundamentalnej oceny sytuacji w Europie i strefie euro oraz wskazywała jednoznacznie na zagrożenia płynące dla Polski z pomysłów większej integracji. Ba, w całej dyskusji szeroka opcja prawicowa potrafiła zachować pewien fundamentalny blok jedności. Zupełnie zaś nie udało się to przedstawicielom lewicy. RPP atakowany był z pozycji trockistowskich przez PPP, samemu także wykazując anachroniczność i odrealnienie postulatów swoich adwersarzy. Zaś SLD stanęło zupełnie z boku, jakby dystansując się od tej formy lewicowej dyskusji na temat fundamentów. Ot jakby zajęte swoimi problemami wewnętrznymi.

Osobną sprawą jest niestety dziwne podejście PiS. Niby była grupa młodych ludzi, którzy reprezentowali to ugrupowanie, ale nie przyszedł ich reprezentować żaden polityk (obecny był fachowiec, niezasiadający przy stole). Mam nadzieję, że to niedopatrzenie, albowiem, jeśli byłoby to celowe traktowanie młodych ludzi w taki sposób, to Jarosław Kaczyński zadaje zmierzałby ku przepaści. Ciekawe, kto z jego posłów zdoła wreszcie dokonać otrzeźwienia Prezesa i wyhamowania samobójczego pędu. Pędu naznaczonego szukaniem wrogów po prawej stronie i docelowej samoizolacji.

Jednak (pomijając dość nieodgadnioną wizję swojego funkcjonowania w przypadku PiS) reszta obserwacji daje pewną iskierkę nadziei. A więc może jest jednak szansa dla prawicy polskiej na jedność w sprawach podstawowych i przezwyciężenie rozdrobnienia oraz przyrodzonej dotychczas kłótliwości? Może ten garb dziejowy, tym razem weźmie na siebie lewica, a uwolniona od jego ciężaru, odmłodzona i nowoczesna programowo prawica pokusi się o demontaż obecnej sceny politycznej i sukces wyborczy? A w jego konsekwencji kompleksową przebudowę i państwa i myślenia o nim. Miejmy nadzieję, albowiem nadszedł czas na młodych prawicy i nie można go przespać.

Tylko proszę już nie odgrzewać przysłowiowych „starych kotletów” prawicy czy sprzedawać tego samego dania pod nową nazwą, gdyż to nie jest droga do sukcesu, a i niestrawność pozostanie jak zawsze bolesna.

dr Bartosz Józwiak
prezes Unii Polityki Realnej

Skomentuj