Kosmos to najlepsze miejsce dla Donalda Tuska i jego fachowców

Paź 13, 2011   //   by Bartosz Józwiak   //   Blog, Komentarze, Publicystyka  //  Brak komentarzy

Ciekawostka. Wśród priorytetów, jakimi mamy się zajmować w trakcie naszej prezydencji w UE (kto nie wie, co to jest to tłumaczę: zwykła kolej rzeczy, rotacyjne przewodniczenie w tym niesympatycznym tworze, które w opinii Donalda Tuska urasta do rangi osiągnięcia tysiąclecie; o tak Panie Premierze, jaki Premier takie sukcesy), jest wspieranie europejskiego programu kosmicznego.

Nie bardzo wiedziałem na ki diabeł Polsce jakieś mrzonki o kosmosie, jak my nawet dróg bitych (z 27 odcinków dróg, które mają być gotowe na Euro 2012 tylko 5 powstaje zgodnie z harmonogramem; część tras nie będzie nawet przejezdna – raport spółki PL 2012, a dodatkowo wykonawcy mówią, że podane, jako przejezdne drogi w życiu takimi nie będą) czy kolei żelaznych nie mamy, a do garnka coraz częściej zagląda nam pustka, bo fiskalny pasożyt na stałe zadomowił się w naszych portfelach.

Koszt takiej zabawy, zdaje się po woli przerastać nawet USA (NASA ogranicza swą działalność), ale „Słońce Peru” jak się zdaje naczytało się Dänikena i uznało, iż trzeba lecieć w kosmos poszukać swoich genetycznych praojców. To byłoby w zasadzie dość logiczne, bo taka postać jak Pan Premier Tusk musi pochodzić z kosmosu, z innej cywilizacji czy galaktyki. Tu na ziemi tacy się nie rodzą. Zapewne dlatego przystaje On do nas, ziemian jak pięść do nosa, a my go nie rozumiemy. Szkoda tylko, że tacy Amerykanie załapali się na w miarę sympatycznego, choć też uciążliwego Alfa, a my akurat na Premiera Tuska. Biednemu zawsze wiatr w oczy.

Ale jest też zapewne i inny powód tego, że „bogata zielona wyspa POlandia” pcha się na czoło kosmicznych „potentatów”. Fantazje i eksperymenty rodem z innej galaktyki, jakie na Polakach przeprowadza Donald Tusk i jego „kosmici z PO” (zapewne naturalizowani), już doprowadziły kraj na skraj ruiny. A teraz, kolejne 4 lata zabawy w piaskownicy musi doprowadzić i ludzi do szewskiej pasji. Wtedy, czas będzie szybko uciekać.

Na świecie sława geniuszu naszego Premiera i jego „fachowców” już jest raczej znana, więc pozostaje kosmos. Dlatego, racja Panie Premierze. Inwestować w programy kosmiczne, a dużo. By spokojnie w stosownym czasie odlecieć w mroczną dal. Ciekawe, kto następny będzie miał we wszechświecie wątpliwą radość gościć Donalda Tuska i PO. Biedna ta planeta.

I tylko niech Pan nie daje nadzoru nad tym arcyśmiałym, kosmicznym marzeniem Cezaremu Grabarczykowi, bo nigdzie Pan nie poleci, Polacy będą zawiedzeni, a jedyne co się zapewne w wyniku jego genialnych działań stanie to to że, jak mawiali pewni znani, komiksowi Gallowie, niebo zwali się Panu na głowę (tu w rozumieniu – kosmos). A to będzie trudno dźwignąć nawet takiemu siłaczowi jak Pan.

Ale rządy PO dowodzą jeszcze jednego. Otóż teraz już mamy pewność: kosmici istnieją! Można ich spotkać nad Wisłą!

dr Bartosz Józwiak
prezes Unii Polityki Realnej

Comments are closed.