Klimatyczny prezent Tuska

Sty 7, 2012   //   by Bartosz Józwiak   //   Blog, Komentarze, Publicystyka  //  Brak komentarzy


Jedną z największych głupot, jakie zrobiły „polskie” władze było podpisanie pakietu klimatycznego. Zawarte tam ustalenia, zasady odpłatności i normy od początku były bowiem dla Polski bardzo niekorzystne i nie trzeba było być geniuszem, aby przewidzieć ich niemiłe konsekwencje dla polskich obywateli i naszej gospodarki.

Trzeba być ślepym i głuchym, aby nie widzieć fatalnych konsekwencji takiego ruchu dla państwa, opierającego swoją energetykę na węglu; ale dla Pana Premiera pochwały i radość udziału w europejskim „targowisku próżności” jednak zawsze były ważniejsze. I tak ubogie, wydrenowane podatkami, narażone na ciągły wzrost bezrobocia oraz przytłoczone drożyną polskie społeczeństwo otrzymało w prezencie od Donalda Tuska i jego „genialnych inaczej” ministrów tykającą bombę. A dziś już zaczyna ona powoli detonować. W związku z niekompetencją naszych władz, Polacy zdecydowanie odczują w swoich portfelach skutki idiotycznej walki z tzw. ociepleniem klimatu (piszę tzw. gdyż dziś już tylko idioci, ludzie złej woli bądź nieuczciwi mogę jeszcze ten temat podnosić). Najwięcej zapłacimy oczywiście w cenie energii elektrycznej (to już ma miejsce), ale za chwilę dojdą też koszty wliczane w ceny biletów lotniczych. Od 2013 r. sprzedawcy energii elektrycznej będą zmuszeni kupować też tzw. białe certyfikaty w cenie 6 zł za 1 MWh oraz liczyć się ze wzrostem cen praw do emisji CO2 (nawet do 90 zł za każdy MWh). Jeśli do tego doliczyć, że od przyszłego roku elektrownie dostaną o 30% mniej darmowych praw do emisji CO2, to łatwo wyliczyć, że statystycznie polski obywatel zapłaci rocznie dwukrotnie więcej za emisję dwutlenku węgla niż teraz (ok. 200 zł). Przy czym należy pamiętać także, iż droższa energia odbije się też bardzo poważnie na i tak ledwo ciągnącej (choć jeszcze ciągle utrzymującej się na powierzchni) gospodarce (w tym i na cenach wszelkich towarów). Jak widać, skoro Donaldowi Tuskowi nie udało się, mimo usilnych starań, zabić polskiej gospodarki swą nieudolnością oraz nieróbstwem, to dobije ją idiotycznymi umowami międzynarodowymi, które bezmyślnie podpisuje, licząc na poklepanie po plecach. Ot, przypadłość ludzi małych i miernych.
​Pamiętajmy też, że dzięki geniuszowi Premiera zapłacimy również drożej za wakacje (wspomniany wzrost cen biletów lotniczych). Ale to może nas dotknąć w małym stopniu albowiem znając zdolności destrukcyjne Donalda Tuska, to zapewne do wakacji zdąży z nas już zrobić żebraków, którzy o wakacjach nie mogą nawet pomarzyć. I tylko żal, że w tej piramidzie idiotyzmów nie wpadł jeszcze ktoś na pomysł, aby płacić podatek od stopnia głupoty i niekompetencji. Nasz rząd zbankrutowałby w ciągu 48 godzin.

dr Bartosz Józwiak
prezes Unii Polityki Realnej

Skomentuj