Przeglądasz artykuły w "Aktualności"

Życzenia Świąteczne

Gru 25, 2014   //   by Bartosz Józwiak   //   Aktualności  //  Brak komentarzy

boze-narodzenie-upr-2014-bj

Et Verbum caro factum est, et habitavit in nobis.

Czasy saskie

Gru 21, 2014   //   by Bartosz Józwiak   //   Aktualności  //  Brak komentarzy

Od dawna o tym piszę i mówię. Teraz mam sojusznika. Dziękuję 🙂

Polska jak Wyspa Wielkanocna

Gru 21, 2014   //   by Bartosz Józwiak   //   Aktualności  //  Brak komentarzy

Dziś przypadkiem oglądałem jakiś program podróżniczy traktujący o społeczności autochtonicznej Wyspy Wielkanocnej. Znanej zresztą z wykreowania w swojej historii wysoce autodestrukcyjnego systemu kulturowo-gospodarczego. W tym programie przedstawicielka miejscowej społeczności opowiadała o znanych z XIX w., a mających swoje reperkusje i dziś problemach związanych z polityką Chile wobec należącej do nich wyspy (np. bezrefleksyjnym wydzierżawianiu dużych obszarów ziemi szkockim firmom pod hodowlę owiec, co w zasadzie uniemożliwiało życie miejscowej ludności, popieranie nowej fali osadników itp.). W tym wszystkim wskazywała także na problem, uznawany tam za największy, a mianowicie na nadmierne otwarcie wyspy na nowe osadnictwo oraz migrację z kontynentu. Ta zaś, z racji nierównych szans obu stron rywalizacji, powoduje przejmowanie ograniczonego zasobu miejsc pracy przez element zewnętrzny, co w konsekwencji prowadzi do braku miejsc pracy dla powracającej ze studiów rodzimej młodzieży i zmusza ja do migracji zarobkowej. Ba, prowadzi to do wynaradawiania samej wyspy.
I tak sobie pomyślałem, że działania naszych rodzimych postpolityków prowadzą nas wprost do wejścia w kłopoty niewielkie wyspy na Pacyfiku. Że indolencja i głupota władzy oraz piewców otwarcia na wszystko i wszystkich, szybko zdaje się ściągać na 40-sto milionowy kraj w środku Europy problemy typowe dla niewielkich społeczności izolowanych wysp. A jakie to problemy? Migracja zarobkowa, brak możliwości pracy w swojej ojczyźnie, zwijanie się rynku, głupi i naiwny internacjonalizm, a jako remedium przyjmowanie taniej siły roboczej w postaci imigrantów oraz w konsekwencji wynaradawianie (już starożytny Rzym oraz Bizancjum tak właśnie zgniły wewnętrznie i zniknęły z mapy Europy). Tylko głupcy mogą tego nie dostrzegać.

Pięć prawd Polaków

Gru 20, 2014   //   by Bartosz Józwiak   //   Aktualności  //  Brak komentarzy

Oto 5 prawd Polaków jakie sformułowali przed wojną Polacy mieszkający w Niemczech. Serdecznie dziękuję Panu Lechowi Jęczmykowi za ich podesłanie oraz gratuluję pomysłu, aby je rozpowszechniać i umieszczać w widocznych miejscach naszych domów, byśmy w „czasach mroku” mogli się nawzajem bezbłędnie rozpoznawać.

PIĘĆ PRAWD POLAKÓW

1. Jesteśmy Polakami
2. Wiara Ojców naszych jest wiarą naszych dzieci
3. Polak Polakowi bratem
4. Co dzień Polak Narodowi służy
5. Polska Matką naszą, nie wolno mówić o Matce źle

Byłem kandydatem na kandydata

Gru 18, 2014   //   by Bartosz Józwiak   //   Aktualności  //  Brak komentarzy

Byłem kandydatem na kandydata 🙂

http://www.rp.pl/artykul/10,1165480-Ruch-Narodowy-oglasza-kandydata-na-prezydenta–To-zaskakujace-nazwisko.html?p=1

ZPP pisze list otwarty do Radosława Sikorskiego

Gru 18, 2014   //   by Bartosz Józwiak   //   Aktualności  //  Brak komentarzy

Prezes ZPP Cezary Kaźmierczak napisał bardzo trafny i dobitny list otwarty do Radosława Sikorskiego, w którym uswiadamia mu jak gnębieni są w Polsce przedsiębiorcy i jak, w zasadzie, łamana jest konstytucyjna zasada równości wobec prawa. Na podstawie haniebnej sprawy poselskich, a w szczególności samego Sikorskiego, kilometrówek oraz wyłudzaniu przez nich, za ich pomocą poważnych kwot, które wczesniej państwo skradło obywatelom w formie horrendalnych podatków, Prezes ZPP demaskuje totalitaryzm polskiego państwa fiskalnego oraz obłudę samego Sikorskiego. I tylko zastanawia mnie jedno, czy człowieka takiego jak Radosław Sikorski, pozbawionego klasy, honoru, zasad, cokolwiej jeszcze jest w stanie poruszyć i zmusić do refleksji? Wątpię.

PS
Poniżej terść listu otwartego.

Warszawa, dnia 18 grudnia 2014 roku.
Szanowny Panie Marszałku,

Od pewnego czasu polscy przedsiębiorcy obserwują z wielkim i rosnącym zaciekawieniem pańskie heroiczne starania, które mają na celu stworzenie nowych zasad, dotyczących korzystania z samochodów przez polskich posłów.

Jako Związek Przedsiębiorców i Pracodawców przy wsparciu Związku Dealerów Samochodów, chcielibyśmy zwrócić Pana uwagę, że nie ma potrzeby tworzenia specjalnych i wyjątkowych zasad, ponieważ wzór takich zasad, określający reguły użytkowania aut do celów służbowych został m.in. określony nowelizacją ustawy o podatku od towarów i usług, która weszła w życie 1 kwietnia bieżącego roku. Określa je art. 86a, ust.7 i 8 tejże ustawy. Zgodnie z nim, każdy polski przedsiębiorca musi prowadzić ewidencję przebiegu pojazdu, użytkowanego do celów służbowych, według opisanego ustawą sposobu ewidencji:
„ 7. Ewidencja przebiegu pojazdu powinna zawierać:
1) numer rejestracyjny pojazdu samochodowego;
2) dzień rozpoczęcia i zakończenia prowadzenia ewidencji;
3) stan licznika przebiegu pojazdu samochodowego na dzień rozpoczęcia prowadzenia ewidencji, na koniec każdego okresu rozliczeniowego oraz na dzień zakończenia prowadzenia ewidencji;
4) wpis osoby kierującej pojazdem samochodowym dotyczący każdego wykorzystania tego pojazdu, obejmujący:
a) kolejny numer wpisu,
b) datę i cel wyjazdu,
c) opis trasy (skąd – dokąd),
d) liczbę przejechanych kilometrów,
e) imię i nazwisko osoby kierującej pojazdem
– potwierdzony przez podatnika na koniec każdego okresu rozliczeniowego w zakresie autentyczności wpisu osoby kierującej pojazdem, jeżeli nie jest ona podatnikiem;
5) liczbę przejechanych kilometrów na koniec każdego okresu rozliczeniowego oraz na dzień zakończenia prowadzenia ewidencji”.
Od 1 kwietnia bieżącego roku ewidencje w tej formie, prowadzą miliony polskich przedsiębiorców dla milionów aut. Trzeba również zaznaczyć, iż każdy przedsiębiorca, który nie spełni wymogów ustawy, i nie prowadzi lub źle prowadzi ewidencję przebiegu pojazdu narażony jest na kary w wysokości nawet do 16 mln zł.
Proponujemy więc, aby zgodnie z art. 32, ust.1 Konstytucji RP „wszyscy są wobec prawa równi” także posłowie prowadzili ewidencję pojazdu, według opisanego ustawą schematu dla rozliczania ryczałtu użytkowania pojazdu prywatnego do celów służbowych. Mamy nadzieję, że nasz list ułatwi Panu rozwiązanie tej, jakże pilnej i bulwersującej opinię publiczną sprawy.
Z wyrazami szacunku,
Cezary Kaźmieczak
Prezes

Zwiazek Przedsiebiorców i Pracodawców
ul. Krakowskie Przedmieście 6
00-325, Warszawa
www.zpp.net.pl

Ładna uroczystość z okazji 25-lecia Centrum im. A. Smitha

Gru 18, 2014   //   by Bartosz Józwiak   //   Aktualności  //  Brak komentarzy

Wczoraj miałem przyjemność, wraz z Krzysztofem Bosakiem uczestniczyć w 25-leciu Centrum im. Adama Smitha. Wsród uczestników bardzo dużo ludzi zasłużonych dla promowania wolnego rynku i promocji przedsiębiorczości. Naprawdę było z kim rzeczowo porozmawiać. W panelu rewelacyjny występ Łukasza Warzechy. Należy się szacunek za taką obronę, naszych poglądów i wolności gospodarczej. Ba, odważną obronę prawdziwego znaczenia słowa liberalizm gospodarczy. I co znamienne (!), nie było na sali nikogo z KNP. Widać UPR i RN bardziej cenią sobie ludzi, którzy naprawdę w realu zrobili i robią coś dla promocji gospodarki rynkowej.
Postaram się jeszcze dziś napisać trochę więcej o tym wydarzeniu.

Rocznica śmierci C.S. Lewisa

Lis 23, 2014   //   by Bartosz Józwiak   //   Aktualności  //  Brak komentarzy

Wczoraj minęła kolejna rocznica śmierci Clive Staples „Jack” Lewisa (a już 29 listopada bedziemy obchodzili dzień jego urodzin), znanego również jako C.S. Lewisa, (zmarły 22 listopada 1963 w Kilns) irlandzkiego pisarza i naukowca. Znanego ze swoich prac na temat literatury średniowiecznej, dzieł krytycznoliterackich oraz tych z zakresu apologetyki chrześcijańskiej. Myśliciela i pisarza, który szczególną popularność zyskał jednak dzięki, pełnemu ciepła oraz ładu, cyklowi powieści fantastycznych pt. „Opowieści z Narnii” (1950-1956), w którym stworzył piękny, poukładany, tradycjonalistyczny świat, w który hierarchia i prawo naturalne tworzą swoistą harmonię, a także krainę szczęśliwości. Krainę, o którą ciągle trzeba dbać i walczyć z siłami zła. Podobnie jak o funkcjonujące w świecie realnym: patriotyzm, wolność, umiłowanie tradycji, ojczyzny, ładu chrześcijańskiego, które codziennie atakują demony „postępu”, anarchii, dewiacji i społecznego oraz filozoficznego mętu oraz brudu.

C.S. Lewis był jednym z najbliższych przyjaciół J.R.R. Tolkiena, wykładowcy literatury, katolika głębokiej wiary i twórcy powieści „Hobbit” oraz trylogii „Władca Pierścieni”. Razem wykładali na wydziale literatury angielskiej na Uniwersytecie Oksfordzkim oraz współtworzyli towarzystwo o nazwie Inklingowie (towarzystwo literackie), które spotykało się w pubie „Pod ptakiem i niemowlakiem”. Pod wpływem Tolkiena, a także lektury dzieł Gilberta Keitha Chestertona, Lewis odnalazł wiarę i stał się gorącym propagatorem chrześcijaństwa.
Lewis urodził się 29 listopada 1898 roku na wsi, kilka kilometrów od Belfastu, w zamożnej rodzinie protestanckiej, walijskiego pochodzenia. Był synem prawnika, Alberta Jamesa Lewisa oraz córki anglikańskiego pastora Florence Augusty Lewis z domu Hamilton . Oboje rodzice ukończyli wyższe studia i bezskutecznie próbowali sił w pisaniu opowieści przygodowych (ojcu nigdy nie udało się wydać swoich prac, natomiast matka zamieściła jedno opowiadanie w czasopiśmie „The Household Journal”). Clive Staples miał także starszego brata, Warrena Hamiltona Lewisa (znanego jako „Warni”). W 1905 roku Lewisowie przenieśli się do domu zwanego Little Lea znajdującego się w Strandtown w Irlandii Północnej. To tam znajdowała się późniejsza sprawczyni wszystkich przygód z „Opowieści Narnii”, należąca do kuzynki Lewisa Claire Clapperton bogato rzeźbioną szafa z dębowego drewna, wykonaną przez ojca Alberta Jamesa, w której młodzi często przesiadywali w ciemnościach, słuchając opowieści Lewisa. Clive i jego brat uwielbiali wspólne wizyty w bibliotece rodziców, w której czytali książki Edith Nesbit i Beatrix Potter oraz także opowieści o rycerzach czy antropomorficznych postaciach. Już wtedy tworzyli własne światy wyobraźni np. „Indie” czy „krainę zwierząt”, z połączenia których zrodziło się później baśniowe królestwo Boxen. W 1908 roku umiera na raka ich matka. Co dla Lewisa staje się trauma na całe życie (szczególnie ze zmiana charakteru ojca na niezwykle wybuchowy).
Po śmierci matki Braciawysłani do szkoły z internatem „Wynard School” w Watford. Z tego okresu pochodzą najgorsze wspomnienie z dzieciństwa Lewisa. Po różnych perturbacjach Lewis wreszcie wylądował w prywatnej szkole „Cherbourg House” w Malven. Niestety przeżycia spowodowały, że porzucił on wiarę chrześcijańską. Interesował się wówczas mitologią i okultyzmem. Po ukończeniu gimnazjum Lewis rozpoczął naukę w Malven Collage. Nie czuł się tam szczęśliwy, nie cierpiał zajęć, ani nie mógł znaleźć sobie przyjaciół. Z tego powodu, dwa lata później ojciec znalazł mu prywatnego nauczyciela w miasteczku Great Bookham w hrabstwie Surrey (William Kirkpatricka elokwentny ateista, który niestety ugruntował jego sceptycyzm). W 1917 roku Lewis zapisał się do kolegium University Collage w Oksfordzie, tyle, że wkrótce został powołany do służby w wojsku. W czerwcu 1917 roku dołączył do batalionu kadetów w Oksfordzie gdzie zaprzyjaźnił z innym Edwardem F.C. Moore o pseudonimie „Paddy”. Wtedy, przed wyjazdem na front obiecali sobie, że gdyby któryś zginął, to drugi zaopiekuje się jego rodziną. 15 kwietnia 1917 roku Lewis został ranny i trafił do szpitala polowego, skąd został przewieziony do Anglii. Kilka miesięcy później Paddy zginął w walce. W trakcie rekonwalescencji bardzo często przychodziła do niego Janie. Po tym czasie zamieszkał w jej domu i wkrótce zaczął ją przedstawiać jako własną matkę (zamieszkiwali razem aż do jej śmierci w 1951 roku).
Po zawierusze wojennej Lewis ponownie podjął studia w Oksfordzie, gdzie wybrał zajęcia z filozofii, filologii klasycznej i literatury angielskiej. Poznał wówczas Owena Barfielda, który stał się jego przyjacielem (to on po raz pierwszy podważył materialistyczny światopogląd Lewisa). Po podróży, którą odbył pod koniec studiów uniwersyteckich w 1931 roku, powrócił do chrześcijaństwa. Na jego decyzję wpłynęły między innymi lektury George’a MacDonalda i G.K. Chestertona, ale także przyjacielskie rozmowy z J.R.R. Tolkienem, Hugo Dysonem i Barfieldem. Później, kontynuując więzy przyjaźni wraz z kilkoma innymi przyjaciółmi z kręgu akademickiego utworzyli grupę literacką The Inklings) i spotykali się w pubie „Eagles and Child” w Oksfordzie, gdzie przy piwie odczytywali swoje pierwsze dzieła i prowadzili dyskusje. Od 1925 roku Lewis wykładał na Uniwersytecie Oksfordzkim oraz był częstym gościem oksfordzkiego klubu Sokratesa, w którym wierzący i ateiści dyskutowali na tematy religijne. W 1936 roku opublikował „Alegorię miłości”, poświęconą średniowiecznej poezji miłosnej.
Po wybuchu drugiej wojny światowej Lewis chciał powrócić do służby wojskowej, lecz nie został do niej dopuszczony. Od 1941 do 1943 roku prowadził cykl religijnych pogadanek radiowych dla BBC, a w maju 1941 w czasopiśmie The Guardian został zamieszczony pierwszy z jego genialnych 31 „Listów starego diabła do młodego”. W 1951 roku wyszedłpierwszy tom „Opowieści z Narnii – Lew, czarownica i stara szafa”. W 1954 roku Lewis przyjął posadę w nowo utworzonej katedrze literatury średniowiecznej i renesansowej w kolegium Magdalene na Uniwersytecie w Cambridge, gdzie pozostał do końca swojej kariery. Wtedy także rozluźniają się jego kontakty i związki z J.R.R. Tolkienem, choć aż do smieci jest sentymentalnie związany z Oxfordem.
Kluczową sprawą w schyłkowym okresie życia Lewisa była przyjaźń, a dalej związek z Joy Gresham, amerykańską pisarką żydowskiego pochodzenia, podobnie jak on nawróconą na chrześcijaństwo. W1956 roku Joy i C.S. Lewis zawarli cywilny związek małżeński, który umożliwiał Joy pozostanie na stałe w Anglii, a jej synom dawał obywatelstwo brytyjskie. Niestety po roku u Joy wykryto raka kości. Wtedy zdecydowali się również na zawarcie sakramentalnego związku w pokoju szpitala Wingfield. Jego wybranka zmarła 13 lipca 1960 roku, tuż po wycieczce małżeństwa do Grecji. Po śmierci Joy, Lewis wciąż opiekował się jej synami z poprzedniego małżeństwa.
W początkach czerwca 1961 roku Lewis zaczął podupadać na zdrowiu. Zdiagnozowano u niego zapalenie nerek oraz powodującą arytmię serca toksemię. Przez chorobę musiał opuścić semestr jesienny w Cambridge,by po poprawie zdrowia rócic do prowadzenia zajęć. Dwa lata po tym później, tuż przed planowanym wyjazdem do Belfastu, Lewis doznał ataku serca. Po wyjściu ze szpitala, zdecydował się na powrót do Kilns. Nie wrócił już jednak do działalności akademickiej. Stan Lewisa stopniowo się pogarszał, a w 1962 roku zdiagnozowano u niego końcowe stadium niewydolności nerek. Zmarł 22 listopada, na tydzień przed 65-tymi urodzinami, po kolejnym ataku serca. Pochowany został na cmentarzu przy Kościele Świętej Trójcy w wiosce Headington Quarry. Jego brat Warren, który zmarł 9 kwietnia 1973, został pochowany w tym samym grobie.
Tym samym skończyło się życie jednego z największych szermierzy chrześcijaństwa, który nie został katolikiem, może trochę ze strachu i ku smutkowi jego przyjaciela J.R.R. Tolkiema (zatrzymał się tuż przed metę do prawdy), ale który ze swego ateizmu przeszedł to szeregów największych pogromców ateizmu. Jego świetne debaty i dysputy rozkładające na łopatki adwersarzy pozostają niedościgłym wzorcem, a jego baśniowy świat Narnii marzeniem steranych współczesnym brudem i obłudą konserwatystów. Na koniec stał też stał się wyrazicielem boskiego pojmowania cierpienia, tego duchowego, z powodu cierpień i utraty osoby bliskiej jak i własnego.
C.S. Lewis

Kiedy emocje dominują, rozum śpi.

Lis 23, 2014   //   by Bartosz Józwiak   //   Aktualności  //  Brak komentarzy

Nie będę tu komentował akcji dziennikarskiej Ewy Stankiewicz i Grzegorza Brauna w siedzibie PKW, choć mam akurat dość jasne zdanie na temat całego zajścia i jest ono w zasadzie zbieżne z tym, co akcentuje redaktor Rafał A. Ziemkiewicz. Chciałbym jednak w kilku zdaniach odnieść się do działań stricte politycznych, jakie miały tam miejsce, a które moim zdaniem poważnie zdemolowały fundamenty niektórych politycznych projektów. I nie tyle chcę tu opisać kompleksowo całe zajście, co krótko wskazać na kilka efektów i konsekwencji ulegania emocjom, a nie racjonalnej analizie rozumu.
Akcja bardzo rozsądnego protestu w wielu miastach przeciwko skandalowi wyborczemu, w Warszawie stała się niestety eskalacją emocji, w wyniku których część liderujących jej osób dała się sprowokować i weszła do siedziby PKW. Samo zajście było bardzo przykre, gdyż niestety idealnie wpisywało się w lansowany w mediach zły wizerunek naszego środowiska. Ale dodatkowo, jeszcze przed tym zamieszaniem, nastąpiło polityczne harakiri, które sprowokowali sami liderzy, a którego uśmiechniętym triumfatorem był lider zupełnie innego, kompletnie nienarodowego środowiska. Ktoś, kto na dziecinnych błędach swoich „dobroczyńców”, zbił największy kapitał polityczny, jaki można było zbić w zaistniałej sytuacji. Kilkoma słowami i jednym gestem (ale w wyniku wcześniejszych wytężonych prac swojego współpracownika i naiwności bądź też brakowi realizmu drugiej strony lub jej części) wciągnął i podtopił w bagienku cały nowo kreujący się obóz. Bardzo przykro było oglądać tą fatalną porażkę naszego środowiska w starciu z politycznym realizmem.
Mieliśmy więc klasyczny przykład jak polityczni cwaniacy ograli młodych. Najpierw wciągając ich w hucpę, a później wskazując palcem: „proszę zobaczyć: oto winni burd!” oraz określając ich dosadnymi słowami, wygrali na tym wszystko co mogli. Tyle tylko, że to nie jest tak, że ktoś jest wciągany bezwolnie. Każde takie „ogranie” jest konsekwencją wcześniejszych błędów. Powiem tak: skoro idzie się do łóżka z kobrą, trudno płakać, że zostało się ugryzionym. Ktoś taki plan podał, ktoś go lansował, ktoś go firmował. I … no właśnie. I teraz trzeba go ocenić.
Pamiętajmy, że czym innym jest wieloelementowy protest przeciwko skandalicznym działaniom PKW (a tak naprawdę państwa, które istnieje już „tylko teoretycznie”), czym innym zaś wdawanie się w bezsensowną rozróbę, która niweczy budowany od dłuższego czasu wizerunek danej formacji, a przez brak konsultacji, niszczy także inne projekty przez nią kreowane, dodatkowo wywołując fatalny odbiór społeczny, ale co najważniejsze – jest niebywale pożądana przez przyciśniętych do muru winowajców afery wyborczej i niejako idealnie wpasowuje się w ich program ratunkowy. Emocje to nie jest dojrzałość polityczna. Kiedy zaczynają przysłaniać realizm, to wygrywają na tym jedynie polityczni przeciwnicy i konkurenci. Dalsze zaś brnięcie w przysłowiowe bagno, aby tylko nie przyznać się do błędu, jest już brakiem odpowiedzialności. Dlatego musimy sobie uświadomić, że pod PKW coś się jednak stało. I to coś poważnego, nad czym nie można przejść obok, gdyż konsekwencje dotkną całą formację. Skompromitowała się koncepcja, która chciała pójść na skróty miast trzymać się fundamentów ustalonych na początku. I to właśnie zostawiam pod rozwagę i ku przemyśleniu wszystkim, którzy chcą budować nową jakość. Wszystkim, którzy odpowiadają za wyznaczanie drogi.

Rocznica śmierci Rafała Gana-Ganowicza

Lis 23, 2014   //   by Bartosz Józwiak   //   Aktualności  //  Brak komentarzy

Rafał Gan-GanowiczWczoraj, 22 listopada, minęła kolejna rocznica śmierci wielkiego naszego rodaka, Rafała Gana-Ganowicza polskiego żołnierza Rzeczypospolitej na uchodźstwie, najemnika, dziennikarza, korespondenta Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa – ps. „Jerzy Rawicz”, działacza politycznego i społecznego, członka Rady Narodowej Rzeczypospolitej Polskiej, niestrudzonego bojownika z komunizmem na całym świecie.

Urodził się 23 kwietnia 1932 w Wawrze pod Warszawą w rodzinie o korzeniach tatarskich, pieczętującej się herbem Rawicz (stąd jego późniejszy pseudonim). Jego ojciec jakiś czas był żołnierzem Legii Cudzoziemskiej, aby później wyjechać w celach zarobkowych do Argentyny. W trakcie kampanii wrześniowej 1939 r. zginęła matka Gana-ganowicza, a w powstaniu warszawskim wspomniany wyżej ojciec. Osierocony Gan-Ganowicz zetknął się z Armią Czerwoną , co pozostawiło w nim niezatarte, odrażające wrażenie: „czego sowieciarz nie może zabrać to zniszczy” i stało się podstawą jego antykomunistycznej postawy, której nie wyniósł z domu, lecz której „nauczyli go komuniści”. Po wojnie jako kilkunastolatek stworzył w okupowanej przez sowietów Polsce konspiracyjną organizację kolportującą antykomunistyczne ulotki i malującą napisy na murach (rodzaj małego sabotażu). Niestety w 1950 roku, Urząd Bezpieczeństwa wpadł na jej trop. Gan-Ganowicz podjął próbę ucieczki do Wrocławia. Próbując przejść między wagonami pociągu, dostrzegł jednak skład do Berlina. Podjął szybką decyzję i ukryty pod pociągiem wyjechał z komunistycznej Polski do Berlina Zachodniego. Tam zgłosił akces do amerykańskiej służby wartowniczej, a kilkanaście miesięcy później wyjechał do Francji. W Francji zdał maturę oraz ukończył studia oficerskie NATO (patent podporucznika odebrał z rąk generała Władysława Andersa. W następnych latach uczył w polskiej szkole w Paryżu.
Nie wytrzymał jednak spokojnie zbyt długo. Walka z rozpleniającą się zarazą komunizmu była dla niego wyzwaniem i celem życia. W 1965 roku w Brukseli zaciągnął się do wojsk premiera Konga Mojżesza Czombego, przywódcy secesyjnej Katangi, w których objął dowództwo jednego z batalionów, walcząc wspólnie z innymi Polakami m.in. Józefem Swarą, Kazimierzem Topór-Staszakiem czy Stanisławem Krasickim. W 1967 roku współorganizował w Jemenie walkę z rebelią (akcje jego oddziału doprowadziły choćby do zestrzelenia rosyjskiego samolotu pilotowanego przez płk Kozłowa, dowódcę grupy tzw. „radzieckich doradców”, którzy rozpleniali w Jemenie komunizm i doprowadzali do rebelii. Znalezione przy Kozłowie dokumenty (m.in. wykaz żołnierzy rosyjskich w Jemenie) stały się niezbitym dowodem aktywnego wspierania militarnego rebelii przez ZSRR, czemu Sowieci w swoim starym stylu uparcie i kłamliwie zaprzeczali np. na forum ONZ.
Po powrocie do Francji osiadł w Paryżu. Imał się różnych zajęć, pracował m.in. jako kierowca, elektryk, tłumacz. Ciągle działał również w organizacjach kombatanckich. Po wprowadzeniu przez Juntę Jaruzelskiego stanu wojennego, Gan-Ganowicz współorganizował demonstracje w obronie więzionych działaczy „Solidarności”. W latach 80-tych został także zagranicznym przedstawicielem „Solidarności Walczącej” oraz też korespondentem Radia Wolna Europa, występując pod pseudonimem Jerzy Rawicz. Był żonaty i miał córkę Ewę.
Swoje przeżycia zawarł w niezwykle ekscytującej i dynamicznej książce wspomnieniowej pt. „Kondotierzy”. Książka wydawana była wielokrotnie w Polsce w drugim obiegu wydawniczym w latach 80-tych i kilka razy już normalnie w 90-tych, ale także za granicą. Swojej drugiej książki, o amerykańskich oddziałach wartowniczych, już nie dokończył. Gan-Ganowicz wrócił do Polski na stałe w 1997 r. na stałe do Polski, gdzie osiadł najpierw w Warszawie, a później w Lublinie (współpracował tam aktywnie z Fundacją Młoda Demokracja, oraz Fundacją Szczęśliwe Dzieciństwo). Zmarł na raka płuca 22 listopada 2002 roku, w wieku 70 lat. Pogrzeb odbył się 26 listopada 2002 roku w Lublinie, na cmentarzu w dzielnicy Kalinowszczyzna. Pośmiertnie, w 2007 r., za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, został odznaczony przez Śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Gan-Ganowicz pokazał swym życiem wierność sprawie antykomunistycznej i zaświadczył, że istnieją prawdziwi ludzie honoru, którzy czynem potwierdzają wyznawane idee i nie chodząc na skróty, brzydzą się tak powszechnym dziś konformizmem. W III RP jego postać jest wyrzutem dla panoszącej się zgnilizny konformistycznej, nijakości i antypatiotyzmu. Dle całego sprzedajnego establishmentu i postpolitycznej zdrady.
Winien być wzorem dla nas wszystkich i dla naszej młodzieży.

Strony:«1...6789101112...26»