Przeglądasz artykuły w "Aktualności"

Rocznice śmierci i urodzin Generała Francisco Franco Bahamonde

Lis 20, 2014   //   by Bartosz Józwiak   //   Aktualności  //  Brak komentarzy

20 listopada mija rocznica śmierci Franco_cabrónazoGenerała Francisco Franco Bahamonde, tytułowanego Przywódcą Ostatecznej Krucjaty i Hiszpańskiej Schedy – El Caudillo de la Última Cruzada y de la Hispanidad, Liderem Wojny Wyzwoleńczej przeciw Komunizmowi i jego Współsprawcom. Już niedługo także, 4 grudnia, będziemy obchodzić rocznicę jego urodzin. Warto więc przypomnieć sobie sylwetkę Generała i jego działalność. Jest bowiem człowiekiem, który jak nikt przyczynił się do uratowania Hiszpanii oraz mądrze połączył tradycję, monarchię i wolną gospodarką, która zresztą budował bardzo rozsądnie w duchu quasi kapitalizmu narodowego, a także w zgodzie z realiami.

Francisco Franco Bahamonde (Francisco Paulino Hermenegildo Teódulo Franco y Bahamonde Salgado Pardo urodził się 4 grudnia 1892 w Ferrol. Wybrał tradycyjną w swojej rodzinie karierę wojskową. 1907 wstąpił do Akademii Piechoty w Toledo, którą ukończył 1910 r. i w 1912 r. otrzymał przydział na front w Maroku, gdzie dowodził wojskami hiszpańskimi w walkach z Kabylami oraz dał się poznać jako bardzo dobry oficer. W 1912 r. awansował do stopnia porucznika, trzy lata później kapitana, a w 1917 r. majora. 29 czerwca 1916 r. podczas walk w El Biutz koło Ceuty został poważnie ranny. W 1923 r. Franco został dowódcą hiszpańskiej Legii Cudzoziemskiej w Maroku, otrzymując stopień podpułkownika.
16 października 1923 r. Franco poślubił pochodzącą z arystokratycznej rodziny Carmen Polo Martínez-Valdès. W 1926 r. na świat przyszło ich jedyne dziecko, Carmen Franco Polo.
Po kolejnych udanych operacja w Maroku w 1925 r. awansował do stopnia pułkownika. We wrześniu 1925 r. w wyniku hiszpańsko-francuskiego desantu w Alhucemas (Al-Husajmie), jego wojska rozbił kryjących się w górach powstańców, za co na początku 1926 r. otrzymał szlify generalskie oraz został odznaczony francuskim orderem Wielkiego Oficera Legii Honorowej. W latach 1926-1928 Franco dowodził I brygadą, I dywizji garnizonu madryckiego, by za zasługi objąć w 1928 r. stanowisko komendanta Głównej Akademii Wojskowej w Saragossie (której głównym mottem było „Kochaj ojczyznę i króla”). Niestety po powstaniu republiki akademię natychmiast zamknięto. Po okresie bez przydziału, w 1932 r. Generał został dowódcą 15 brygady piechoty w La Coruñi, a następnie w 1933 r. komendantem okręgu wojskowego Balearów. W 1934 r. po raz pierwszy stanął w obronie ładu i cywilizacji, kiedy to jako doradca ministra wojny zaplanował i przeprowadził stłumienie lewackiej rebelii w Asturii. W uznaniu, w tym samym roku mianowano go naczelnym dowódcą armii w Maroku, a na początku 1935 r. szefem sztabu generalnego armii hiszpańskiej.
Niestety już rok później, lutym 1936 r., kiedy to po wyborach parlamentarnych wygranych przez Front Ludowy w Hiszpanii zaczynał się okres lewackich rządów prowadzących do eskalacji terroru, mordów i gwałtów, Generał Franco za swe poglądy został przesunięty na niższe stanowisko (został komendantem wojskowym Wysp Kanaryjskich). W sytuacji narastającego napięcia, ataków i mobilizacji sił lewackich i w obliczu mordów popełnianych przez lewackich bandytów, Franco nawiązał kontakty z wojskową konspiracją, planującą obalenie lewackiej Republiki i przywrócenie spokoju oraz ładu w demolowanym kraju. Po zamordowaniu przez gwardyjskie bandy przywódcy prawicy parlamentarnej Jose Calvo Sotelo, Generał aktywnie włącza się do przygotowania operacji przeciwstawienia się terrorowi i gdy w 1936 r. planowany przywódca powstania generał Jose Sanjurjo ginie w wypadku lotniczym w pierwszych dniach powstania, obejmuje stanowisko naczelnego dowódcy sił zbrojnych, a 28 września tego samego roku zostaje także szefem rządu. Kierując wojskowymi operacjami powstania, Generał pokonuje zgraję międzynarodowych band lewackich i 1 kwietnia 1939 r. doprowadza do militarnego zwycięstwa oraz uwolnienia Hiszpanii od mroków rządów lewackich siepaczy, dając jej i jej ludności pokój i wytchnienie.
Tzw. strony republikańskiej kosztowały życie ok. 100.000 Hiszpanów. Większość tych mordów popełniła czerwona milicja zorganizowana pod okiem sowieckich doradców, a nawet oznaczona nazwą Czeka. W latach 1936-1937 w samym tylko Madrycie lewaccy zbrodniarze wymordowali 36 tysięcy ludzi. Wielokrotnie dochodziło do masakr w więzieniach, jak np. w Guadalajarze, gdzie po rzezi więźniów dziedziniec nasiąknął krwią na głębokość ponad metra. Zbrodnie te popełniano do samego końca wojny. Jeszcze 7 lutego 1939 r. lewacy zamordowali ponad 500 osób w Sanktuarium Naszej Pani z Collel, a w Port de Molins uśmiercili i spalili ciała 42 jeńców, w tym biskupa miasta Teruel i jego wikariusza, beatyfikowanych w 1994 r. Skalę terroru jakiej doświadczyli katolicy obrazuje także to, iż w 2001 r. Jan Paweł II ogłosił błogosławionymi 223 inne ofiary zbrodni czerwonych siepaczy.
W tłumieniu lewackiego terroru znaczącego wsparcia obok oddziałów wojskowych udzielili mu także hiszpańscy Karliści (monarchiści). W aspekcie politycznym Generał oparł swą władzę i porządkowanie państwa głównie na Hiszpańskiej Falandze Tradycjonalistycznej i Jut Ofensywy Narodowo-Syndykalistycznej (jej trzon stanowiły nacjonalistyczna Falanga i tradycjonalistyczna wspólnota karlistowska). W 1937 r. Generał obejmuje pełnie władzy z tytułem „caudillo”, a w styczniu 1938 r. powołuje Radę Ministrów.
31 marca 1939 Hiszpania podpisała traktat o pokoju z III Rzeszą, zapewniający „życzliwą neutralność” każdej ze stron w sytuacji, gdy partner znajdzie się w stanie wojny, który to układ nie dał Niemcom konkretnych korzyści, zaś Hiszpanię zwalniał z aktywnego udziału w prowadzonych przez nie wojnach (w tym samym czasie Hiszpania podpisała podobny układ z Portugalią rządzoną przez Profesora Antonio Salazara). Co ważne, po zawarciu przez Niemcy i Rosję paktu Ribbentrop-Mołotow oraz ataku na Polskę, Hiszpania odmówiła podpisania odrębnej umowy kulturalnej z Niemcami. Dzięki przenikliwości i umiejętnej, zimnej grze oraz kalkulacji Franco (osobiście Franco i Hitler spotkali się tylko raz, w Hendaye w 1940 r.; Franco celowo przybył spóźniony i odnosił się do rozmówcy chłodno; Hitler skomentował to później słowami: „Wolałbym sobie wyrwać trzy albo cztery zęby niż odbyć w przyszłości jeszcze jedno takie spotkanie”), Hiszpania miała status „strony niewalczącej” w II wojnie światowej, a od 1943 r. państwa neutralnego. To w efekcie pozwoliło zminimalizować jej straty ludzkie oraz uniknąć jej obywatelom hekatomby jakiej Polakom nie oszczędzili zadufani w sobie nasi rodzimi politycy. Franco nie przyłączył się do Hitlera nawet gdy ten za odmowę groził Hiszpanii inwazją. Jedyną formacja walcząca po stronie Niemiec i to w celu zatrzymania zarazy bolszewizmu była ochotnicza Błękitna Dywizja.
Pomimo nacisków Hitlera Franco odmówił wprowadzenia w swym kraju ustaw przeciw Żydom, zaś czasie prześladowań Żydów, zezwalał im na ucieczkę przez Hiszpanię, a Hiszpania była jedynym krajem zaangażowanym w ratowanie Żydów z rąk hitlerowców, poprzez nadawanie im masowo obywatelstwa hiszpańskiego. Te działania doprowadziły do uratowania min. 46 000 Żydów. Dodatkowo Franco utworzył w Lizbonie tajne przedstawicielstwo do współpracy z organizacjami żydowskimi, a w 1944 r. osobiście interweniował w Berlinie w sprawie ok. 400 Sefardyjczyków uwięzionych w obozie koncentracyjnym w Bergen-Belsen, w efekcie ratując im życie. W tym samym roku Światowy Kongres Żydowski złożył mu oficjalnie podziękowanie, a po jego śmierci w nowojorskiej synagodze odprawiono modły za jego duszę, zaś ambasador Izraela w Madrycie powiedział w 1991 r.: „Hiszpania uratowała więcej Żydów niż wszystkie kraje demokratyczne razem wzięte”.
Mimo neutralności od końca 1942 r. Generał Franco zaczął wspierać zachodnich aliantów (udzielając choćby pomocy Amerykanom w Maroku, wstrzymując w 1944 r. dostawy wolframu dla Niemiec czy odmowa ataku na Giblartar). Efektem tych racjonalnych i przemyślanych działań była zupełnie inna pozycja Hiszpanii po wojnie niż np. Polski.
W 1947 r. Franco proklamował monarchię „katolicką, społeczną, tradycyjną i reprezentacyjną” i zbudował Hiszpanię katolicką, patriotyczną i korporacjonistyczną. Po początkowym wprowadzaniu interwencjonizmu państwowego (lata 40-ste), tłumaczoną koniecznością odbudowy zrujnowanej gospodarki kraju, w drugiej połowie lat 50-tych odszedł od interwencjonizmu, liberalizując gospodarkę, co poskutkowało intensywnym rozwojem gospodarczym Hiszpanii. Te radykalne reformy wolnorynkowe i liberalizm ekonomiczny, uczyniły z Hiszpanii tygrysa gospodarczego, drugie po Japonii, najszybciej rozwijające się państwo świata oraz dwunastą światową potęgę gospodarczą. Za jego rządów przywrócono prawa księżą oraz zwrócono właścicielom znacjonalizowano ziemie.
W 1969 r. Franco, jako regent, desygnował na przyszłego króla Jana Karola z dynastii Burbonów hiszpańskich, który 23 lipca 1969 r. przed Kortezami zaprzysiągł wierność zasadom frankistowskiego państwa. Latem 1973 r., po 37 latach, Franco zrezygnował z funkcji premiera. Zmarł po długiej chorobie 20 listopada 1975 r. w Madrycie.
Niestety po śmierci Generała, wiarołomny król Jan Karol, łamiąc przysięgę z 1969 r., przystąpił do budowy lewacko-liberalnego państwa, niszcząc wszystko co było drogie jego dobroczyńcy. Wiarołomność niegodnego króla doprowadziła dziś do tego, że współczesna Hiszpania jest zaprzeczeniem wizji Franco. Na swoje zresztą nieszczęście.
Na koniec warto także wskazać na wątek Polski. Z Polakami łączyła go rycerskość i tradycja. Po wojnie nie uznał narzuconego przez Stalina rządu i najdłużej spośród europejskich polityków (aż do 1970 r.) utrzymywał stosunki dyplomatyczne z polskim rządem w Londynie (w przeciwieństwie do de Gaula, który jako pierwszy uznał sowiecką jaczejkę jako oficjalny rząd polski i którego pomniki oraz ulice do dziś szpecą nasze miasta, podczas gdy hiszpańskiego przyjaciela nie upamiętniliśmy wcale – wstyd i hańba). W 1949 r. zezwolił na utworzenie polskiej sekcji hiszpańskiego radia – Radio Madryt, która nadawała do kraju antykomunistyczne audycje, ustanowił stypendia dla polskich studentów kształcących się w Hiszpanii oraz wstępnie zgodził się na tworzenie w Hiszpanii polskiego wojska, o czym osobiście rozmawiał z nim generał Władysław Anders w 1952 r. Niestety ta inicjatywa zakończyła się fiaskiem z powodu nie udzielenia jej pomocy ze strony USA.

Pełna relacja ze spotkania z Piotrem Zychowiczem w Poznaniu

Lis 18, 2014   //   by Bartosz Józwiak   //   Aktualności  //  Brak komentarzy

Polecam uwadze kompletną relacje filmową z poznańskiego spotkania z Piotrem Zychowiczem, współorganizowanego przez Klub Myśli.pl
Cz.1 http://youtu.be/WerjMxPE_aQ
Cz. 2 http://youtu.be/E8zG8JlGPy4
Cz.3 http://youtu.be/ON5oFYPOVz4

Rocznica śmierci Miltona Friedmana

Lis 18, 2014   //   by Bartosz Józwiak   //   Aktualności  //  Brak komentarzy

W niedzielę 16.11.2014 r., minęła kolejna rocznica śmierci Miltona Friedmana, znanego wolnorynkowego ekonomistę. Wybitny przedstawiciel szkoły chicagowskiej, twórca monetaryzmu, laureat nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii w 1976 r.

Urodził się 31.07.1912 w Nowym Jorku w rodzinie żydowskich imigrantów pochodzących z miejscowości Beregszász na Węgrzech. Studiował na Rutgers University oraz Uniwersytecie w Chicago. Następnie pracował w instytucjach rządowych: Komitet Zasobów Narodowych, Narodowe Biuro Badań Ekonomicznych, Departament Skarbu. W 1946 r. obronił doktorat na Columbia University i od 1948 r. został profesorem uniwersytetu w Chicago. Był zdecydowanym obrońcą i propagatorem wolnego rynku. W pracy „Kapitalizm i wolność” postulował minimalizację roli rządu w gospodarce, w celu zapewnienia politycznej stabilności i wolności, zaś jego książka „Wolny wybór” odegrała wielką rolę w kształtowaniu postaw antysocjalistycznych.
Friedman uznawał podaż pieniądza za główny czynnik wpływający na poziom produktu narodowego brutto, inflacji przypisując jedynie rolę zjawiska pieniężnego. W konsekwencji proponował zwiększanie podaży pieniądza w tempie odpowiadającym wzrostowi produktu narodowego brutto, co winno zapewnić stabilizację gospodarczą. Interwencjonizmowi państwa w gospodarkę przeciwstawiał system gospodarki rynkowej opartej na własności prywatnej, wolnej konkurencji i indywidualnej przedsiębiorczości. Negował politykę fiskalną państwa, a szczególnie wysokie wydatki na cele socjalne, zasiłki dla bezrobotnych czy ubezpieczenia społeczne, które pociągają za sobą wysokie podatki ograniczające działalność przedsiębiorstw i hamujące procesy wzrostu gospodarczego. Uznał, że ekonomiczne funkcje państwa powinny być ograniczone, a jego działalność winna się koncentrować na zapewnieniu zewnętrznego bezpieczeństwa państwa oraz na stworzeniu mechanizmu rynkowego. Był zdecydowanym krytykiem doktryny Keynesa. W 1975 r. Friedman w Chile wygłosił serię wykładów na tematy gospodarcze; co poskutkowało wsparcie rządu generała Augusto Pinocheta szeregiem doradców ekonomicznych ze szkoły chicagowskiej (Chicago Boyse)
Friedman był także członkiem zespołu doradców ekonomicznych prezydentów Nixona oraz Reagana. Współtwórcą tzw. reaganomiki. W 1988 r. został odznaczony Prezydenckim Medalem Wolności oraz Narodowym Medalem Naukowym. Zmarł 16.112006 r. w San Francisco.

Rocznica śmierci Charlesa Maurrasa

Lis 18, 2014   //   by Bartosz Józwiak   //   Aktualności  //  Brak komentarzy

16.11.2014 r. minęła rocznica śmierci Charlesa Marie Maurrasa, francuskiego myśliciel politycznego, filozofa, monarchisty, krytyka rządów demokratycznych i dyktatury plebiscytarnej.

Maurras urodził się 20 kwietnia 1868, Martigues -). Był redaktorem monarchistycznej „La Gazette de France” i zwolennikiem rządów generała Francisco Franco oraz profesora António de Oliveira Salazara. Był twórcą alternatywnej koncepcji nacjonalizmu integralnego, a w wymiarze politycznym jednym z liderów Akcji Francuskiej, ugrupowania założonego przez przeciwników rewizji procesu Dreyfusa. W 1926 roku został ekskomunikowany przez papieża Piusa XI, a jego pisma (jak i samej Akcji Francuskiej) znalazły się na Indeksie. W latach 30-tych XX wieku został uwięziony przez władze republikańskie, które dodatkowo 14.07.1936 roku wydały dekret delegalizujący Akcję Francuską. W czasie rządów Vichy, Maurras popierał politykę marszałka Pétaina, pozwalającą Francji odnieść jak najmniejsze straty w trakcie II Wojny Światowej. We wrześniu 1944 roku został kolejny raz uwięziony, tym razem za rzekomą kolaborację i w konsekwencji 17.01.1945 roku skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Stracił również miejsce w Akademii Francuskiej. Mimo że był agnostykiem, w swej publicystyce akcentował silną pozycję Kościoła katolickiego w społeczeństwie i jako instytucji nierozerwalnie złączonej z monarchią, a protestantyzm oskarżał o rozbicie jedności chrześcijańskiej Europy. Zmarł 16 listopada 1952roku w Saint-Symphorien-lès-Tours, przyjąwszy wcześniej sakramenty.

Polecam swój tekst „Na drodze do źródła”

Paź 31, 2014   //   by Bartosz Józwiak   //   Aktualności  //  Brak komentarzy

To krótka, retrospektywna podróż na trasę tegorocznego Marszu Piastowskiego i jego znaczenia.
Tekst jest dostępny na portalu Parezja.

http://parezja.pl/jozwiak-na-drodze-zrodla/

Polski MON reaguje prawidłowo ale czy świat jeszcze traktuje nas podmiotowo?

Paź 30, 2014   //   by Bartosz Józwiak   //   Aktualności  //  Brak komentarzy

Polecam uwadze swój najnowszy tekst. Mozna znaleźć go na portali Myśl24,pl

http://mysl24.pl/tematy-tygodnia/1938-polski-mon-reaguje-prawidlowo-ale-czy-swiat-jeszcze-traktuje-nas-podmiotowo.html

oraz na portalu wPolityce.

Zielona gangrena znów sięga do naszych kieszeni

Wrz 16, 2014   //   by Bartosz Józwiak   //   Aktualności  //  Brak komentarzy

Media kolejny raz donoszą o różnego rodzaju problemach i kosztach jakie stwarzają różnym krajom, w tym i Polsce, wszelkiego rodzaju durne dyrektywy środowiskowe, które zafiksowani na tzw. ochronie środowiska eurobiurokraci, przy biernej postawie polskich polityków (różnych opcji politycznych) co i rusz narzucają niczym jarzmo państwom, które dają się im nabijając w butelkę (bo nie wszystkie są takie naiwne). W konsekwencji tych szemranych pomysłów, które mają się do realnej ochrony środowiska niczym przysłowiowa pięść do nosa, mamy np. w Polsce procedurę pierwszego czytania ustawy o odnawialnych źródłach energii – OZE (gdyby ktoś nie wiedział co to takiego te źródła, to spieszę wytłumaczyć, iż są to te źródła energii które podrażają koszty jej produkcji, drenują nasze kieszenie, a przy okazji dają zajęcie i niezłe zarobki biurokratom oraz różnym ekologicznym terrorystom oraz hochsztaplerom; są tez oczywiście zupełnie do niczego niepotrzebne i nieracjonalne). Oczywiście w owym czytaniu biorą udział przedstawiciele zainteresowanych spółek giełdowych, politycy, eksperci i ekonaciągacze. Sam proces procedowania i debaty ma na celu wypracowanie kompromisu pomiędzy stosownymi dyrektywami unijnymi, interesami spółek i interesami (a jakże) pseudoekologów. Tu może mała dygresja. Otóż nie ma bardziej szkodliwej dla środowiska zarazy niż właśnie ekolog – bojownik. Naprawdę. Zapytajcie choćby, ile każdy z nich zakupił zimą i wywiózł w teren karmy dla zwierząt leśnych i polnych? Zero, za to ich przywódcy nieźle się dorabiają na ekoszantażu, a cała ferajna nieźle się bawi na nasz koszt i śmieje się z nas, frajerów, że za to naiwnie płacimy. Ale wracając do tematu. Wszyscy swojego interesu w procesie legislacyjnym pilnują. Tylko o jedną, ale za to najliczniejszą grupę nikt nie dba. O konsumentów. Ci się nie liczą. Oni są bowiem najniżej w łańcuchu pokarmowym, a jedyny przywilej jaki im się ostaje to zapłacić za całą zabawę i „ruki pa szwam”, bo inaczej rząd pogrozi, Unia nakrzyczy, ekolodzy wyzwą od faszystów, a nawet i pobiją, a spółki odetną od energii (wszak, i tu mają rację, dlaczego to oni mają płacić za głupotę władzy; tak, tak, ekolodzy także wiedzą gdzie władza jest głupia i tylko tam sobie poczynają, swobodnie rozsiewając swe brednie). W konsekwencji, w zasadzie tak trochę obok głównych rozważań, dowiadujemy się z tych wszystkich doniesień o wielkiej debacie w polskim parlamencie, że za zawarte w projekcie ustawy o OZE pomysły w całości zapłacimy my. To my, z własnych kieszeni, będziemy dopłacać do debilnych pomysłów ekoterrorystów i eurodarmozjadów oraz do wytwarzanej w ich konsekwencji horrendalnie drogiej, niekonkurencyjnej energii, do której zakupu według wytycznych i rozdzielnika polski rząd zmusi poszczególne spółki. Jak to się stanie? Otóż to konsumenci będą mieć doliczoną do swoich rachunków tzw. opłatę OZE (w przyszłym roku ma ona wynieść 2,27 zł za każdą zużytą megawatogodzinę; a cały koszt wsparcia systemu z projektowanej ustawy ma wynieść ok. 4 mln. zł rocznie). A więc bawmy się dalej. Państwo je, pije i popuszcza pasa, zieloni naciągacze nabijają kieszenie, a frajerzy płacą i jęczą, odejmując kolejne zakupy jakie mogliby zrobić dla swoich dzieci. Oto UE, oto ekologiczni wandale, oto III RP – państwo niewolnicze Polaków.
Aby tak beznadziejnie nie kończyć, mam na koniec pewien pomysł. Niech każdy z nas poszuka wokoło siebie ekologa i niech mu przesyła rachunki za energię, aby sam płacił za swoją głupotę. A jak nie zechce? To już sami wiecie wszyscy co zrobić…

Przemówił Janusz Mikke – moment historyczny niczym przejazd Lady Godiwy.

Lip 4, 2014   //   by Bartosz Józwiak   //   Aktualności  //  Brak komentarzy

Zainaugurował swoje działania (choć to słowo zdecydowanie na wyrost) Parlament Europejski. Tym razem w nowym składzie. W składzie, w którym są też i specjaliści od oceny gwałtów, kar cielesnych dla żon oraz Hitlera i zasobów jego wiedzy, pod przywództwem samego Janusza Mikke, przez wyznawców nazywanego Jego Królewską Mością (co chyba jest realizacją upodobań narcystycznych lidera KNP, albowiem nie dość, że nie protestuje i nie prostuje tego typu żenujących określeń swojej osoby, to jeszcze dodatkowo, niejako sam, o nie prosi). Ale nie to jest istotne.
Otóż jak przystało na człowieka zachwyconego samym sobą i swoim głosem lider tej grupy musiał oczywiście zabrać na wspomnianym posiedzeniu głos. Nie specjalnie chcę się tu rozpisywać na temat całej treści tej wypowiedzi, a to głównie dlatego, że nie bardzo chce mi się marnować czas na omawianie, a nawet słuchanie fantastyki i to jeszcze w jej poślednim wydaniu. Nie mogę jednak pozostawić bez drobnego komentarza jednego z elementów tej historycznej niemal mowy. Tym razem nie było o miękkiej pedofilii (a to akurat mogło naszemu mówcy przysporzyć w Parlamencie Europejskim wielu zwolenników i ocieplić jego wizerunek w zdegenerowanej seksualnie Europie), nie było o gwałtach czy o tym, że kobiety są głupsze (być może starach przed bezwzględnymi feministkami oraz prawem odsunął mówcy tego typu akcenty). Nie było nawet o niepełnosprawnych „debilach” czy o Hitlerze. Przemawiający nie podał nawet biednym posłom planu oraz terminów zamieniania ich parlamentu w burdel. Było co innego.
Zgodnie z tym, co między znacznie częstszymi wypowiedziami na wskazane wyżej tematy, Janusz Mikke przemycał już w kampanii wyborczej wyartykułował on już na początku kadencji PE swój ból największy i zdaje się obsesyjny: konieczność stworzenia europejskiej prokuratury. A jakże! Ogarnięty ostatnimi czasy demonem zemsty prokuratorsko-sądowej (widać pióro już słabe i efektów nie przynosi) lider KNP będzie za pomocą tego nowego biurokratycznego i ponadnarodowego tworu ścigał tych, których uznaje za złodziei. Teraz tylko czekać, aż sam siebie wyznaczy on na jedynego prokuratora i sędziego. Europo zacznij się bać albo zacznij się śmiać. Szkoda tylko, że jak i w wielu innych wypadkach, jakiś europoseł będzie się bawił i leczył kompleksy za nasze pieniądze (jakoś nie słyszałem bowiem, aby nasz mówca zechciał zadeklarować, że za ten nowy twór zapłaci z własnej kieszeni). Ot, proszę zobaczyć jak szybko punkt widzenia zmienia się od punktu siedzenia. Jeśli kolejny biurokratyczny twór ma spełniać kaprysy Janusza Mikke, to pal licho podatników, pal licho biurokrację, pal licho samostanowienie państw, pal licho suwerenność. Ma powstać i już. Typowa logika Kalego. Tym razem to jest też nowy wielki wkład do myśli wolnorynkowej: odchudzanie biurokracji przez jej powiększanie. Drżyj Tusku, masz godnego rywala.
Kończąc należy ze smutkiem skonstatować, że kolejny raz możemy zobaczyć jak fałszywe są pozory, jakimi epatuje lider KNP w retoryce kampanijnej i jak nijak mają się one do praktyki. Aż ciśnie się na usta hasło: Europa, Europa ponad wszystko. Kontrola i przymus za pieniądze podatników, dla kaprysu Pana Janusza. A może tzw. „kuce” (określenie ukute w internecie i dość już rozpowszechnione; podobnie jak forma „lemingi” w przypadku ślepych i głuchych wyznawców PO i III RP) wyskoczą teraz z kieszonkowego i złożą się na nową zabawkę swojego wodza? Dlaczego my mamy płacić?
Na samym końcu nie można także nie wspomnieć, iż ów perfekcjonista jak zdaje o sobie sądzić Janusz Mikke swoje wystąpienie wydukał niebywale łamaną i niezrozumiałą angielszczyzną. Ja rozumiem, nie każdy musi perfekcyjnie znać angielski, ba nie każdy w ogóle musi go znać. Ale skoro, nie wiedzieć dlaczego, nie chce się wygłaszać przemówienia w języku polskim, który jest pełnoprawnym językiem wystąpień w Parlamencie Europejskim, i skoro używa się w wystąpieniu kartki z tekstem, to choćby dla oszczędzenia sobie wstydu i żenady (nie mówić już o szacunku dla słuchaczy, czy dla Polski, którą się reprezentuje) warto ów tekst przeczytać sobie wcześniej lub nauczyć się go na pamięć, aby nie dukać i nie kaleczyć języka, w którym się go odczytuje.

Chyba już czas na polski Majdan

Cze 17, 2014   //   by Bartosz Józwiak   //   Aktualności  //  Brak komentarzy

Chyba już czas na polski Majdan!
W trakcie wczorajszej demonstracji w Warszawie, w której uczciwi ludzie żądali ustąpienia oszustów Tuska, bydlaki Sienkiewicza w policyjnych mundurach kolejny raz pokazali swój prymitywizm i fascynację ZOMO-wskim wizerunkiem. Zachowywali się bardzo agresywnie, a jak podaje niezależna.pl (http://niezalezna.pl/56435-maja-doscklamstw-tuska-protest-pod-msw-i-kprm) zatrzymanych bili, kazali im się rozbierać do naga i robić pompki. To jasny przykład, że bandyci chroniący się za policyjnymi odznakami nie różnią się od stalinowskich zbrodniarzy. I jedni i drudzy bronią mentalnych szumowin, rządów bezprawia i szwindli oraz są zwykłymi sadystami. Może to do nich powinno się odnosić wielce znamienne zdanie Pana Belki o tym, że ktoś rozdygotany musi sobie dodawać grawitacją…? Może wreszcie wszyscy zrozumieją po tzw. prawej stronie, że to jest państwo totalitarne a jego ramieniem są bandyci omyłkowo tylko nazywani policją. Pamiętajmy dziś przyszli po jednych, ale jeśli nie będziemy ich bronić, jutro przyjdą po nas i wtedy już nie będzie miał, kto nas bronić. Chyba już czas, aby jasno wyartykułować, że czas Tuska się kończy. A kiedy się już skończy to przyjdziemy, aby zapłacić zgodnie z miarą sprawiedliwości takim osobnikom jak Sienkiewicz, ale i każdemu usłużnemu mu zbirowi w mundurze. Bo skoro policja sama nie umie się oczyścić z bydlaków lub rozeznać dobra i zła, to musi jej to być wytłumaczone bardzo radykalnie. W tym kraju nie ma już policji. Są zbóje, bandyci i sadyści (a patrząc na sprawy Olewnika czy inne to byli od zawsze). Naprawdę nie różnią się niczym od tych z czasów Stanu Wojennego, tak jak Sienkiewicz nie różni się od Kiszczaka a cała PO od PZPR.
Czas powiedzieć dość i sprawić, aby każdy otrzymał sprawiedliwą zapłatę. Jest nas wystarczająco wielu. Musimy tylko się teraz zjednoczyć i chcieć tego. Oni już swoim sadyzmem pokazują swój strach. A mundur nie chroni nikogo przez sprawiedliwością.
Nie ma na co czekać – już czas na polski Majdan.

prezes Unii Polityki Realnej,
członek Rady Decyzyjnej Ruchu Narodowego
dr Bartosz Józwiak

Wielkopolski plan spotkań z Krzysztofem Bosakiem i z Bartoszem Józwiakiem na najbliższą sobotę i niedzielę.

Mar 13, 2014   //   by Bartosz Józwiak   //   Aktualności  //  Brak komentarzy

15.03.2014 r. – sobota
14:00 Wolsztyn, Miasta i Gminy Wolsztyn im. Stanisława Platera, ul. Gajewskich 48
19:00 Gniezno, aula Studium Medycznego przy ul. Mieszka I 27

16.03.2014 r. – niedziela
od 10.00 do 13.00 – udział w Kongresie patriotycznych organizacji rolniczych w Poznaniu
14:00 Wągrowiec, Bar Justynka, Aleja Jana Pawła II 21

Serdecznie zapraszamy.

Strony:«1...78910111213...26»