Czy stać nas na więcej niż Wielką Brytanię?

mar 8, 2012   //   by Bartosz Józwiak   //   Blog, Komentarze, Publicystyka  //  Brak komentarzy

​Jak co roku władze miejskie, powiatowe i gminne z wielką radością przyznają sobie oraz swoim urzędnikom na koniec roku premie i nagrody. Może tym razem nieco mniejsze, ale nie łudźmy się, nie z powodu tego, że dotknęła ich jakaś refleksja nad zasadnością tego typu działalności, najzwyczajniej w kasie jest trochę bardziej pusto. A z pustego i Salomon nie naleje, więc i polski biurokrata-urzędnik także. Choć zapewne ma on do tego, aby takiego cudu dokonać, znacznie większe możliwości.


Geniusz naszego rodzimego technokraty, wyspecjalizowanego w uprzykrzaniu życia petentom oraz wyciskaniu ich jak cytryny, i z pustego pewnie próbowałby nalać. A tu niestety fizyka, ta krnąbrna, empiryczna nauka, opisująca szereg zjawisk realnych, i brutalna rzeczywistość nie chcą dać się omamić nakazem, poleceniem, okólnikiem, przepisem, uchwałą itp. Nic z szacownego oraz nader skutecznego arsenału rodzimych „biuro-terrorystów” nie chce skutkować. No, ale nie to jest istotne. Będzie w tym roku trochę mniej, ale jednak będzie. Bo jakżeby nie miało być? Dla urzędników? Toż to zbrodnia niebywała byłaby na tym Świecie podłym. Przecież to oni swą ciężką pracą (kto jest w stanie tyle kaw wypić, tyle głupich druków wymyślić, tyle idiotycznych rozporządzeń i regulacji wprowadzić – to musi być praca w pocie czoła) dobrobyt kraju ratują. Biorąc dwa złote za swą – i tu moja uwaga – nikomu niepotrzebną pracę, z radością znajdą 50 groszy nieopatrznie gdzieś zadziane przez obywatela. I zaraz ten malutki cwaniaczek zostanie przez machinę urzędu przemielony. A żeby mu jeszcze dobitniej uświadomić jego zbrodnię niebywałą, to upomną się o te 50 groszy listem poleconym i zapewne priorytetem (to też ciekawa sprawa, że za niego płaci się znacznie więcej, a Poczta Polska nie ma obowiązku dostarczyć go szybciej niż w ciągu 14 dni – dopiero wtedy można się odwoływać – niech żyje monoPOl). Za całe 4,50 zł. I już ma nasz ukochany urząd swoje 50 gr. Wydając, lekko licząc, z 10 zł. Ale czy to ważne? Co by to całe oszołomstwo obywatelskie robiło, gdyby nie urzędnicy? Ot, zaczęliby pewnie żyć tak, jak chcą, mieliby wolność działania. To najzwyczajniej nie do pomyślenia. ​

I tak, po tych zdaniach ironii, myślę sobie, jaki ten kraj jest pusty, a ludzie głupi. Z jednej strony niejaki Tusk Donald, Premier pożal się Boże, krzyczy na lewo i prawo ze srogą miną (nie wiedząc, że wzbudza ona już jedynie politowanie) o konieczności zaciskania pasa (dyrektywa z Berlina była, to trzeba maluczkim przekazać, co „Góra” chce), a ludzie ciągle nie rozumieją, że chodzi jedynie o ich pasy. Nie rządu, nie POlityków czy urzędniczych biurokratów. Jak zabraknie, to się w mieście na hospicjum nie da, ale nagrody dla wiernych klakierów być muszą.

Jakże smutno staje się człowiekowi, kiedy czyta jak oszczędnie podchodziła do życia Pani Premier Margaret Thatcher, jak ganiła rozpasanie urzędnicze i marnotrawienie pieniędzy. Pani Premier, która zajmowała się nawet obcinaniem wydatków na ministerialną wannę, czy pościel do własnej siedziby. Każdemu polecam lekturę nowych, ujawnionych niedawno dokumentów, dotyczących, wydawałoby się, spraw mało istotnych, ale jednak zasadniczych. Albowiem wielkim może być tylko ten człowiek, który umie zacząć realizację swoich myśli od siebie i swojego otoczenia. Polscy polityczni błaźni niestety nigdy tego nie pojmą, bo mają ograniczenia w myśleniu logicznym. Dlatego tak smutno patrzeć na to szare, albo nawet nie – pstrokate jak cyrk absurdu krajowe podwórko wiedząc już, dlaczego tu nigdy nie narodzi się mąż stanu (przynajmniej w tej postPOlitycznej rzeczywistości). Bo to jest kolebka mierności. Tu każdy chce się z koryta najeść jak najwięcej. Kraj jest jak to „sienkiewiczowskie” czerwone płótno. Tylko kiedyś chciano go jak najwięcej dla siebie, dla panowania, a dziś, albo żeby przehulać, albo żeby sprzedać. Jak nie przymierzył, schamienie postępuje z czasem w trybie logarytmicznym. ​

O kraju smutny, na tragiczny los skazany. Urzędami stojący, obywatelem gardzący. Los twój smutne widoki przed sobą znajduje, albowiem normalność cięgle głupota zastępuje.

 

dr Bartosz Józwiak
prezes Unii Polityki Realnej

Skomentuj