PO zaciska pasa – społeczeństwu

gru 22, 2011   //   by Bartosz Józwiak   //   Artykuły, Blog, Publicystyka  //  Brak komentarzy

Wszyscy pięknie oszczędzają. Pasa trzeba zaciskać. Premier Tusk w exposè ogłosił czas postu. Nie, żeby tak sam w wyniku swej przyrodzonej mądrości i dogłębnych przemyśleń, to byłoby zdecydowanie zaburzeniem jego własnego, budowanego dłuższy czas wizerunku. Ot, najzwyczajniej trzosik okazał się nie być bezdennym workiem, ale zwykłą sakiewką i to o dość skromnych rozmiarach (szczególnie jak na rozmach „wielkiego budowniczego” ładu “postpolitycznego” i wizjonera – nie ważne, że ciągle miewającego jedną nachalną wizję i wieszczącego niczym Kasandra: poza PO nie ma zbawienia, oraz swą epikurejską wręcz wizję: „liczy się dziś”) i w konsekwencji zrobił się pusty.


Do tego jakoś tak odpłynęło w niebyt 300 mln, wykrzyczane w kampanii wyborczej raczej jako werbalizacja wizji sennej (co, dość jasno naświetlił, na nieszczęście Premiera, jego kolega Janusz Lewandowski), nadzieja na unijną emeryturkę niepewna, bo gmach (czy może raczej rudera) Eurolandu stoi w płomieniach, a oddana Tuskowi pod opiekę trzódka coś nie chce tak ochoczo dać się zagonić w ogień i zostać daniem głównym „brukselskiego Salonu”, a i dyrektywa z Berlina jest dość jasna: koniec karnawału, płacimy rachunki. Dlatego właśnie Pan Premier musiał się zdobyć na bohaterski czyn i ogłosić cięcia i zaciskanie pasa. Ale nie myślał oczywiście o sobie, nie o swoich współpracownikach. Kto to widział, aby takie świństwo robić najpracowitszym i najefektywniej dla kraju działającym elitom? Toż to byłaby kara dla jedynych mędrców, którzy nas przeprowadzą suchą nogą przez „Morze Czerwone kryzysu”, do tej mitycznej zielonej wyspy, która jest chyba rodem z kosmosu (ufoludki są ponoć zielone, więc czemu nie), co by dodatkowo tłumaczyło kosmiczne pomysły Premiera i jego rządu. Pasa Pan Premier zaciśnie nam, zwykłym obywatelom. Rozpasaliśmy się to post nam dobrze zrobi. Dla urzędników z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów znajdzie się dodatkowe 600 tys. zł więcej na płace (przy średniej miesięcznej pensji wynoszącej tam 7,5 tys. zł – a co, pracuje się, to się ma). Za to nie dopłaci się służbie celnej, czy strażakom. Krnąbrni są, albowiem podobnie jak inni mundurowi chcą więcej pieniędzy, chcą protestować, nie połaszczyli się na oferowany ochłap w postaci 300 zł podwyżki (którego i tak by nie było), za który Słońce Peru chciało w swej rozbrajającej naiwności (to też świadczy, za jakich głupców Donald Tusk zdaje się mieć nas wszystkich) kupić sobie ich do obrony przed społeczeństwem, które przecież kiedyś musi mu zapłacić za przysługi (a nawet i on mógł już wreszcie dojść do tego, co każdy wie już od dawna, że publiczne lanie Premiera może się odbyć na ulicach).

A tak z ostrożności, jakby nam dziurek w paskach zbrakło, a wydatki rządu musiały być większe (potrzeby rządzących jednak rosną), albo złoty wyjątkowo osłabł, to już Ministerstwo Finansów w pocie czoła szykuje stosowne zmiany w ustawie o finansach publicznych, aby łatwiej było utrzymać wydatki, a zakamuflować przekroczenie progów ostrożnościowych w długu publicznym.

​Skoro już taka bieda i zaczynamy gremialnie (no, nie zupełnie) pościć to i rezerwa w NBP nie jest nam potrzeba. Mogłaby jeszcze kusić, aby przy tej okazji jakoś naprawić naszą fatalną sytuację finansową. Ktoś mógłby ją wykorzystać na spłatę zadłużenia albo do działań aktywujących gospodarkę. Dlatego szarpniemy się i oddamy jej część na ratowanie unijnych biesiadników i płonącej „erorudery”, w której Premier i jego kompanii nadal jeszcze widzą (jak to „wizjonerzy” zazwyczaj widzą coś innego niż my racjonalnie postrzegający świat szaraczkowie) swoją nagrodę w postaci ciepłych posad (oj, są one nawet gorące i zapewne nie da się ich już zająć). Czarodzieje znów nam wmówią, że to nawet lepiej niż trzymać te rezerwy na pokuszenie. Ale to ciekawe, że skoro tak jest korzystniej to dlaczego wcześniej te rezerwy trzymaliśmy u siebie i w ten sposób działaliśmy niegospodarnie (kiedy więc, Panie Tusk, działał Pan na naszą szkodę: dotychczas czy dopiero teraz)? A skoro taki to zyskowny interes, to dlaczego tylko bogaci z poza strefy euro (Dania i Szwecja) oraz biedna jak mysz kościelna Polska chcą ten złoty interes zrobić, a inni jak Czechy, Węgry itp. nie chcą nawet słyszeć o tym interesie stulecia? Oj, drogie te stołeczki emerytalne w UE, drogie i do tego opłacone z kradzionych nam pieniędzy. Dlatego już nie warto dziś nawet pytać jak żyć, bo tego Premier Tusk i tak nigdy nie wiedział (pewien „klasyk” mawiał: „rząd się wyżywi”), ale kiedy Pan odejdzie i da wreszcie żyć nam? Nas naprawdę nie stać na Pana eksperymenty i nieudolność.

Co by nie pisać i nie mówić, to bardzo pięknie idzie PO zaciskanie cudzego pasa. Niestety, jak zawsze jest to pas społeczeństwa (przedsiębiorców, uczciwych podatników, zdolnej młodzieży, rodziny itp.). Tylko, że ja na ten przykład, nie lubię jak ktoś obcy nachalnie i bez mojej woli majstruje mi przy spodniach w okolicach pasa.

dr Bartosz Józwiak
prezes Unii Polityki Realnej

Skomentuj