Przeglądasz artykuły od "Lipiec, 2014"

Przemówił Janusz Mikke – moment historyczny niczym przejazd Lady Godiwy.

lip 4, 2014   //   by Bartosz Józwiak   //   Aktualności  //  Brak komentarzy

Zainaugurował swoje działania (choć to słowo zdecydowanie na wyrost) Parlament Europejski. Tym razem w nowym składzie. W składzie, w którym są też i specjaliści od oceny gwałtów, kar cielesnych dla żon oraz Hitlera i zasobów jego wiedzy, pod przywództwem samego Janusza Mikke, przez wyznawców nazywanego Jego Królewską Mością (co chyba jest realizacją upodobań narcystycznych lidera KNP, albowiem nie dość, że nie protestuje i nie prostuje tego typu żenujących określeń swojej osoby, to jeszcze dodatkowo, niejako sam, o nie prosi). Ale nie to jest istotne.
Otóż jak przystało na człowieka zachwyconego samym sobą i swoim głosem lider tej grupy musiał oczywiście zabrać na wspomnianym posiedzeniu głos. Nie specjalnie chcę się tu rozpisywać na temat całej treści tej wypowiedzi, a to głównie dlatego, że nie bardzo chce mi się marnować czas na omawianie, a nawet słuchanie fantastyki i to jeszcze w jej poślednim wydaniu. Nie mogę jednak pozostawić bez drobnego komentarza jednego z elementów tej historycznej niemal mowy. Tym razem nie było o miękkiej pedofilii (a to akurat mogło naszemu mówcy przysporzyć w Parlamencie Europejskim wielu zwolenników i ocieplić jego wizerunek w zdegenerowanej seksualnie Europie), nie było o gwałtach czy o tym, że kobiety są głupsze (być może starach przed bezwzględnymi feministkami oraz prawem odsunął mówcy tego typu akcenty). Nie było nawet o niepełnosprawnych „debilach” czy o Hitlerze. Przemawiający nie podał nawet biednym posłom planu oraz terminów zamieniania ich parlamentu w burdel. Było co innego.
Zgodnie z tym, co między znacznie częstszymi wypowiedziami na wskazane wyżej tematy, Janusz Mikke przemycał już w kampanii wyborczej wyartykułował on już na początku kadencji PE swój ból największy i zdaje się obsesyjny: konieczność stworzenia europejskiej prokuratury. A jakże! Ogarnięty ostatnimi czasy demonem zemsty prokuratorsko-sądowej (widać pióro już słabe i efektów nie przynosi) lider KNP będzie za pomocą tego nowego biurokratycznego i ponadnarodowego tworu ścigał tych, których uznaje za złodziei. Teraz tylko czekać, aż sam siebie wyznaczy on na jedynego prokuratora i sędziego. Europo zacznij się bać albo zacznij się śmiać. Szkoda tylko, że jak i w wielu innych wypadkach, jakiś europoseł będzie się bawił i leczył kompleksy za nasze pieniądze (jakoś nie słyszałem bowiem, aby nasz mówca zechciał zadeklarować, że za ten nowy twór zapłaci z własnej kieszeni). Ot, proszę zobaczyć jak szybko punkt widzenia zmienia się od punktu siedzenia. Jeśli kolejny biurokratyczny twór ma spełniać kaprysy Janusza Mikke, to pal licho podatników, pal licho biurokrację, pal licho samostanowienie państw, pal licho suwerenność. Ma powstać i już. Typowa logika Kalego. Tym razem to jest też nowy wielki wkład do myśli wolnorynkowej: odchudzanie biurokracji przez jej powiększanie. Drżyj Tusku, masz godnego rywala.
Kończąc należy ze smutkiem skonstatować, że kolejny raz możemy zobaczyć jak fałszywe są pozory, jakimi epatuje lider KNP w retoryce kampanijnej i jak nijak mają się one do praktyki. Aż ciśnie się na usta hasło: Europa, Europa ponad wszystko. Kontrola i przymus za pieniądze podatników, dla kaprysu Pana Janusza. A może tzw. „kuce” (określenie ukute w internecie i dość już rozpowszechnione; podobnie jak forma „lemingi” w przypadku ślepych i głuchych wyznawców PO i III RP) wyskoczą teraz z kieszonkowego i złożą się na nową zabawkę swojego wodza? Dlaczego my mamy płacić?
Na samym końcu nie można także nie wspomnieć, iż ów perfekcjonista jak zdaje o sobie sądzić Janusz Mikke swoje wystąpienie wydukał niebywale łamaną i niezrozumiałą angielszczyzną. Ja rozumiem, nie każdy musi perfekcyjnie znać angielski, ba nie każdy w ogóle musi go znać. Ale skoro, nie wiedzieć dlaczego, nie chce się wygłaszać przemówienia w języku polskim, który jest pełnoprawnym językiem wystąpień w Parlamencie Europejskim, i skoro używa się w wystąpieniu kartki z tekstem, to choćby dla oszczędzenia sobie wstydu i żenady (nie mówić już o szacunku dla słuchaczy, czy dla Polski, którą się reprezentuje) warto ów tekst przeczytać sobie wcześniej lub nauczyć się go na pamięć, aby nie dukać i nie kaleczyć języka, w którym się go odczytuje.